Bożyszcze mężatek i ulubieniec żon, czyli ja

Wielokrotnie zabierałem się już do napisania tego wpisu. Nie wiem dokładnie ile, wysokie kilkadziesiąt razy. I za każdym razem czyszczę wszystko co napisałem, bo nie chcę nikomu sprawiać przykrości. Nie jestem bez czucia. Nie lubię ranić. Nie chcę sprawić przykrości wszystkim tym kobietom, które listy do mnie piszą. Których słowa układają się w treści, często tak podobne do… Continue reading Bożyszcze mężatek i ulubieniec żon, czyli ja

Pierwsza Niepolka

Wakacje roku ’97 spędziłem włócząc się po południu Europy. A w sumie nie włócząc się, lecz zjeżdżając ją w moim ośmioletnim Golfie. Każdego dnia przenosiłem się z miejsca na miejsce, każdej nocy spałem w żółtym namiocie. W San Marino kupiłem nowego Discmana Sony i kilka butelek lepkich likierów, które obiecałem przywieźć mamie. W Tropea miałem spędzić tylko jedną noc… Continue reading Pierwsza Niepolka

Aborcja to zabieg, a nie zabójstwo.

Tekst ten opublikowałem 4 lata temu, niestety nadal jest aktualny, dziś bardziej niż wtedy.   Staram się tutaj nie wypowiadać na tematy zahaczające o politykę, choć czasem mnie trzęsie. Od kilku dni, trzęsie mnie jednak bardziej niż zwykle, więc się wypowiem. Słucham zastępu naszych nieudacznych polityków i mam wrażenie, że większa część z nich wierzy, że… Continue reading Aborcja to zabieg, a nie zabójstwo.

Ten prawie uśmiech. Część 4

Lubię kobiety zamężne, bardzo lubię, zbyt bardzo. To za nimi najczęściej się oglądam. Relacje z mężatkami są jaśniejsze i prostsze. A teraz jestem zawiedziony. Zamykam oczy, głęboko wdycham powietrze, jakby dodatkowa dawka tlenu mogła mi pomóc w oczyszczeniu myśli. Klara siada obok mnie na łóżku. Wolno, lekko przesuwa palcem po moim ramieniu. To chyba najlżejszy z… Continue reading Ten prawie uśmiech. Część 4

Ten prawie uśmiech. Część 3

Przechodzi przez pokój. Zatrzymuje się przy stole, podnosi i otwiera paczkę papierosów, częstuje się jednym, podtyka go pod nos, zamyka oczy i wdycha jego zapach. Moje oczy są pełne jej. Idę za nią, nie wiem co musiałoby się stać żebym za nią nie poszedł. Ona otwiera, ja zamykam drzwi prowadzące na taras. Obraca się twarzą do mnie i opiera o barierkę,… Continue reading Ten prawie uśmiech. Część 3